wtorek, 29 marca 2016
O spacerach i o ukrytych skarbach
Jedni szukają w spacerach relaksu, inni wysiłku fizycznego, ja....ja szukam ukrytych skarbów :).
No może nie tak ukrytych, bo przecież kto chce i wie, jak i gdzie patrzeć, skarby może znaleźć wszędzie!
Nawet o takiej, wydawałoby się szarej porze roku, kiedy dopiero przyroda budzi się, można znaleźć perełki na spacerze.
Stary sad czereśni; teraz będący zaledwie obietnicą wspaniałych widoków i pysznych zbiorów dla właścicieli.
Wodospad ukryty w dolinie.
Przylaszczka, na którą pada wzrok, a potem widzimy, że to tylko część całego dywanu złożonego z tych uroczych roślinek.
Wystarczy zatrzymać się na chwilę, by zobaczyć piękno mchu porastającego stary konar.
Ciekawi mnie, czy jest jeszcze ktoś kto szuka takich skarbów na spacerach :)
Miłego dnia!
czwartek, 24 marca 2016
O Świętach i o inspiracjach :)
Na nadchodzące Święta, chciałabym wszystkim życzyć wspaniałego czasu :)!
A może po spacerze, mazurku i dobrej kawie ktoś będzie miał ochotę zaplanować skrzynki balkonowe? U mnie zawsze dużo planów, jeśli chodzi o obsadzenie skrzynek, ale w przeciwieństwie do ogródka plany sobie, a rzeczywistość sobie. Więc raczej traktuję je jako inspiracje, które potem łączę z tym co mają do zaoferowania sprzedawcy na placach i giełdzie kwiatowej :).
Poniżej zamieszczam zdjęcia z moich wędrówek w tym temacie...jest różnorodnie i kolorowo... Każdego roku uczę się, które kwiaty bardziej mi odpowiadają, które kolory i jakie doniczki obsadzać. Miłego oglądania :)
A to już ostatni rok:
Mam nadzieję, że Was zainspirowałam :).
Miłego dnia!
poniedziałek, 21 marca 2016
DIY tablica z korków od wina plus 2 sposoby na inne ich wykorzystanie
Jeśli macie na zbyciu korki z wina to może dobrym pomysłem będzie wykorzystanie ich do zrobienia np. tablicy do przypinania przydatnych rzeczy?
Zapraszam Was dzisiaj na tutorial DIY tablica z korków od wina oraz na 2 inne pomysły jak wykorzystać te malutkie cudeńka.
Wianek i literka
Korki z wina...dla mnie to przedmioty z duszą...a wykorzystanie ich tak, żeby przy okazji cieszyły oko to super pomysł :)
Jakiś czas temu zaczęłam zbierać korki z zamiarem zrobienia wianka.
Zaangażowałam do tego znajomych i stos korków szybko rósł.
Wykorzystałam je więc do zrobienia kolejnej ozdoby, czyli literki.
DIY tablica z korków od wina
Korki z wina to świetna zabawa i tak mnie wciągnęła, że postanowiłam podpatrzeć u przyjaciółki i zrobić tablicę korkową. Mój syn wyrósł już ze swojej dawnej tablicy i zgodził się oddać mi ją w imię wyższych celów ;).
Najpierw pomalowałam ramy na błękitny, ale coś mi w tym kolorze nie
pasowało, więc drugą warstwę położyłam już białą.
Najlepsza zabawa była przy cięciu korków...można się przy
niej zrelaksować i przy okazji potrenować mięśnie, o których istnieniu nie
miało się wcześniej pojęcia ;).
Jeśli wszystkie korki są już pocięte zostaje nam tylko ułożenie ich i przyklejenie klejem termicznym.
A tu gotowe dzieło: tablica z korków z wina, czeka aż zdecyduję się gdzie mam ją umieścić na stałe (no może nie do końca na stałe, bo u kobiet to słowo ma
zupełnie inne znaczenie niż podaje słownik ;))
Miłego dnia!
czwartek, 17 marca 2016
O winter-sow, czyli zimowym siewie...
O "winter-sow" dowiedziałam się, gdy przeszukiwałam internet w poszukiwaniu inspiracji :). Jest to bardzo przydatna metoda, którą wypróbowałam rok temu. Posiałam w ten sposób kosmos, jarmuż, amarantus.

Winter-sow sprawdził się doskonale, niestety przypomniałam sobie o nim dopiero wczoraj, przeglądając swoje notatki. No cóż...co się odwlecze, to nie uciecze, prawda? Więc dzisiaj zabrałam się do swojego "winter-sow" :).
Wzięłam dwa pojemniki plastikowe, w dnie zrobiłam otwory, żeby woda mogła swobodnie uciekać. Nasypałam ziemie, posiałam roślinki i przykryłam pokrywkami. Pojemniki powędrowały na taras :)

Winter-sow sprawdził się doskonale, niestety przypomniałam sobie o nim dopiero wczoraj, przeglądając swoje notatki. No cóż...co się odwlecze, to nie uciecze, prawda? Więc dzisiaj zabrałam się do swojego "winter-sow" :).
Wzięłam dwa pojemniki plastikowe, w dnie zrobiłam otwory, żeby woda mogła swobodnie uciekać. Nasypałam ziemie, posiałam roślinki i przykryłam pokrywkami. Pojemniki powędrowały na taras :)
W słoneczne ciepłe dni wietrzymy pojemniki, nie zapominając jednak zamknięciu ich na noc! Dalej postępujemy podobnie jak z tradycyjną rozsadą.
Rośliny z winter-sow są o wiele mocniejsze niż te z rozsady domowej. Nie trzeba ich hartować, bo są hartowane od ziarenka i zimno im nie straszne :)
Winter-sow nauczyłam się z tej strony a tu dalszy ciąg wraz z listą co i kiedy można siać. Strona jest po angielsku, ale myślę, że każdy się zorientuję co i jak :). Polecam! Niestety nie miałam w tym roku takich pojemników, ale myślę, że każdy plastikowy pojemnik się nada.
A to moje ubiegłoroczne roślinki z winter-sow:
Miłego dnia!
wtorek, 15 marca 2016
O oregano i o kwasie buraczanym
Otwieram
słoik i zamykam oczy. Nagle uderza mnie jaskrawe światło, ciepło słońca, słyszę
ptaki i czuję delikatny wiatr....taaak pamiętam dokładnie dzień, w którym
zbierałam to oregano. Lato zamknięte w słoiku...tego nie da się kupić nawet w
najlepszym sklepie.
Kiedyś
nie lubiłam suszonych ziół, ale odkąd sąsiadka poczęstowała mnie herbatką
z suszonej mięty, pokochałam ten sposób zatrzymywania czasu ;).
Zioła
suszę tak samo jak nagietki; związuję w ładne bukieciki i umieszczam w
przewiewnym miejscu, a potem do słoika.
Takie suszone oregano smakuje o niebo lepiej niż to z torebki! A sposobów na wykorzystanie mnóstwo. Uwielbiam np. dodawać je do kwasu buraczanego.
Kwas
buraczany to magiczny napój; jego kolor przypomina mi kamienie szlachetne, a
właściwości są nie do przecenienia; zaleca się go kobietom w ciąży, pomaga w
depresji, w niedoczynności tarczycy, przy anemii.
Każdy ma
swój przepis i sposób na kiszenie buraków, mój to:
1kg
buraków
kilka
ząbków czosnku
ziele
angielskie
kilka kuleczek jałowca
kminek
pieprz
tymianek
majeranek
bazylia
nasza
gwiazda, czyli oregano
do tego
gorąca, osolona woda (na litr łyżka soli)
Buraki
kroje, dodaje przyprawy, zalewam wodą i odkładam najpierw na dwa dni w zimne
miejsce. Po tym czasie kwas buraczany wędruje do kuchni i po paru dniach jest
gotowy do picia :).
Gdy
stosuję się dietę dr Dąbrowskiej kwas buraczany musi stać w lodówce, ale warto raz na jakiś czas zrobić sobie litr i
codziennie wypijać szklankę pół na pół z wodą.
Miłego dnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)